-
Gratulujemy wyboru!!
- Glinne
- Sowiogórskie Trophy
- Katastrofa
- Moelke - Miłków
- Wielka Sowa
- PTTK
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- Staro-nowe schroniska, Wielka Sowa, Sowiogórskie Trophy, Błąkające owieczki
- Śląski Gibraltar, Wielka Sowa, Staro-nowe schroniska, PTTK, Błąkające owieczki
- Błąkające owieczki, PTTK, Staro-nowe schroniska, Wielka Sowa, Śląski Gibraltar
- Glinne, Błąkające owieczki, PTTK, Staro-nowe schroniska, Wielka Sowa
- PTTK, Błąkające owieczki, Glinne, Sowiogórskie Trophy, Katastrofa
- Staro-nowe schroniska, Wielka Sowa, Glinne, Błąkające owieczki
- Wielka Sowa, Staro-nowe schroniska, PTTK, Błąkające owieczki, Glinne
Góry Sowie
historie z Sowich Gór
Gratulujemy wyboru:
Sowiogórskie podziemia
piąta opowieść
"Sowiogórskie podziemia". Góra Wielka i Mała Sowa w czasie ostatniej wojny nie były tak odwiedzane jak obecnie. Cały teren okolic Walimia, Sokolca i okolicznych miejscowości, jeśli nie był całkowicie zamknięty, to w pewnych przypadkach trudno dostępny. Wiemy dzisiaj o dużych inwestycjach prowadzonych w rejonie góry Gontowej nad Sokolcem, ale w tym czasie transporty materiałów budowlanych, były w Sokolcu dzielone na dwie nierówne części. Mniejsza na Gontową, a większa była transportowana gdzieś w Sowią Dolinę. Po wojnie znaleziono wiele śladów po prowadzonych pracach budowlanych na Wielkiej i Małej Sowie, ale w pierwszych latach powojennych nie można było zbytnio się tym interesować. Przez pewien czas na Małej Sowie stacjonowali radzieccy saperzy. Przypuszczam, że nie byli miłośnikami wschodów i zachodów słońca na biwaku w górach.
Staro-nowe schroniska
czwarta opowieść
"Staro-nowe schroniska". Przyzwyczaiłem się, że gdzie bym nie chodził w Sudetach, to widzę ślady po dawnych schroniskach których już nie ma, lub zrobiono z nich Hotele Górskie tj. na Szrenicy. Wyjątkowym miejscem jest przejście od Przełęczy Sokolej do Wielkiej Sowy. Dawniej chodząc tą trasą nie odwiedzałem żadnego z dwóch domów wczasowych, bo nie były przecież ogólnodostępne. Teraz to się zmieniło. Dawny budynek z 1931 roku pełniący m.in. funkcje domu wczasowego FWP od 1992 roku jest Schroniskiem Turystycznym "Orzeł". Od 1968 roku gospodarzami na tym obiekcie jest rodzina Dominiak i poza rodziną Siemaszko z Samotni nie ma chyba więcej tak długo gospodarujacych osób. Kolejnym dawnym domem wczasowym FWP "Marysieńka" jest obecne schronisko "Sowa" z 1897 roku. Tak wraca stary klimat.
Śląski Gibraltar
trzecia opowieść
"Śląski Gibraltar". Ciekawą miejscowością jest Srebrna Góra. Najwiekszą atrakcją jest niezdobyta XVIII wieczna pruska twierdza Srebrna Góra. Powstała, aby zabezpieczyć pruskie panowanie na Śląsku, który był niedawno odbity Austrii podczas wyniszczających wojen śląskich. Nieznacznie mniejszy kompleks warowny wybudowano w Kłodzku, a znacznie mniejsze w Świdnicy, Koźlu i Nysie. Twierdza nie została właściwie nigdy zdobyta, a po kolejnych usprawnieniach sprzętu wojennego przestała być niezbędna i przeznaczono ją na wiezienie. W czasie II wojny światowej powstał tam obóz jeniecki w którym wieziono 100 wyższych rangą oficerów armii polskiej, m.in. dowódcę Armii Lublin gen. T. Piskorza oraz dowódcę Polskiej Marynarki Wojennej. J. Unrunga. Jest to nadal największa górska twierdza w Polsce.
Tajemnicze Riese
drugia opowieść
"Tajemnicze Riese". To, że inwestycje w kompleks Riese, były największymi w historii III Rzeszy dotychczas nie było widać po zachowanych budowlach. Imponujace kompleksy, tajemniczych podziemnych budowli robią wielkie wrażenie. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że znana jest tylko mniejsza część wykonywanych w czasie wojny inwestycji. Ilość dostarczonych materiałów budowlanych na teren okolicznych miejscowości była tak wielka, że rodzi to kolejne podejrzenia, gdzie są ukryte kolejne budowle. O wielu słyszeliśmy pewnie nie raz, ale zlokalizować je niestety nie jest łatwo. W kopalni Wacław w Miłkowie prowadzono w czasie wojny tajemnicze prace w zamkniętej części, do której obecnie nie ma dostępu. Góra Wielka i Mała Sowa też były miejscem inwestycji. Ile jeszcze jest takich miejsc ?
Błąkające owieczki
pierwsza opowieść
"Błąkające owieczki". Kiedyś byłem z rodziną na Wielkiej Sowie, która jest celem wielu wycieczek szczególnie w słoneczny, letni dzień. Na szczycie spotkaliśmy grupę dorosłych osób z przewodnikiem sudeckim. Trudno było założyć, co to była za grupa. Na kuracjuszy nie wygladali, a na grupę zakładową byli zbyt trzeźwi. Nie wiem skąd przyszli, ale gdy my ruszyliśmy w kierunku szlaku niebieskiego prowadzacego północnym grzbietem Gór Sowich, to ta grupa poszła za nami. Trudno było znaleźć konkretną, oznakowaną ścieżkę, ale znając teren wiedziałem, że za chwilę po dojściu do drogi będzie namalowany szlak. Tamten przewodnik, chyba tego nie wiedział, bo szukał szlaku, aż jego grupa poszła za nami. Gdy dotarli do nas zapytali, czy tam jest szlak ? A ja odpowiedziałem, że tylko za potrzebą poszliśmy. Grupa wróciła z powrotem.
